Kilka razy w roku słyszę, że strona jest już niepotrzebna, bo wszystko dzieje się na Facebooku i Instagramie. Czasem to prawda i wtedy mówię to wprost, zamiast sprzedawać projekt na siłę. Częściej jest to prawda połowiczna i kosztuje konkretne zapytania.
Co profil daje lepiej niż strona
Dystrybucję. Wrzucasz zdjęcie z realizacji i widzi je kilkaset osób bez żadnego budżetu na reklamę. Strona sama z siebie nikogo nie zawiadamia.
Szybki kontakt. Ludzie piszą na Messengerze chętniej, niż wypełniają formularze, i oczekują odpowiedzi w kilka minut.
Dowód społeczny w czasie rzeczywistym. Komentarze, reakcje i oznaczenia od klientów robią robotę, której nie zastąpi zakładka z opiniami.
Zerowy koszt startu. Profil zakładasz w kwadrans i możesz go prowadzić telefonem.
Czego profil nie daje
Nie jesteś jego właścicielem. Konto może zostać zablokowane przez automat i odzyskiwanie bywa loterią bez człowieka po drugiej stronie. Cała historia, kontakty i zdjęcia są wtedy poza zasięgiem.
Treści z profilu praktycznie nie odpowiadają na to, czego ktoś szuka w Google. Osoba wpisująca „wynajem sprzętu narciarskiego Szczawnica" trafi na wizytówki, mapy i strony, a nie na Twój post sprzed pół roku.
Zasięg organiczny spada od lat i nikt tego nie zatrzyma. To, że post widziało pięćset osób w 2021 roku, nie znaczy, że dziś zobaczy go choć setka Twoich obserwujących.
Nie masz kontroli nad tym, jak wygląda oferta. Cennik w opisie posta przewija się w dół i po tygodniu jest nie do znalezienia.
Jak ludzie faktycznie szukają usług
Przy usługach lokalnych ścieżka jest zwykle taka sama: wpisanie nazwy usługi z miastem, rzut oka na mapy i opinie, wejście na dwie strony, telefon. Facebook wchodzi do gry na etapie sprawdzania, czy firma żyje i czy ma świeże realizacje.
Dlatego wizytówka Google jest ważniejsza od profilu społecznościowego dla większości firm usługowych. A strona jest tym, co wizytówka może pokazać, gdy ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej niż godziny otwarcia.
Widać to po zachowaniu klientów, którzy dzwonią. Prawie zawsze mówią, że coś sprawdzili, zanim wykręcili numer. Jeśli sprawdzać nie było czego, dzwonią do kogoś innego i nigdy się o tym nie dowiesz.
Czas i pieniądze po obu stronach
Profil kosztuje mało pieniędzy i dużo czasu. Żeby działał, trzeba publikować regularnie, odpisywać w ciągu godziny i reagować na komentarze. Miesiąc bez postów wygasza zasięg i trzeba go odbudowywać.
Strona kosztuje na starcie, a potem wymaga niewiele. Dobrze zrobiona pracuje w tle: pokazuje się w wyszukiwarce, odpowiada na pytania o zakres i cenę, zbiera formularze także wtedy, gdy jesteś na budowie albo w sezonie po dwanaście godzin dziennie.
To rozróżnienie jest ważniejsze niż porównywanie samych kwot. Jeśli nie masz czasu na codzienne publikowanie, budżet na profil i tak się nie zwróci.
Kiedy sam profil wystarczy
- Sprzedajesz okazjonalnie, sezonowo albo hobbystycznie
- Twoi klienci to głównie znajomi i polecenia, a nie ruch z wyszukiwarki
- Testujesz nowy pomysł i nie wiesz jeszcze, co dokładnie sprzedajesz
- Prowadzisz działalność, w której liczy się codzienne zdjęcie, na przykład food truck albo sprzedaż z pola
W tych przypadkach zrób wizytówkę Google, uzupełnij ją porządnie i zostań przy profilu. Pieniądze na stronę wydasz później, gdy będzie wiadomo, co ma na niej być.
Kiedy brak strony realnie kosztuje
Gdy sprzedajesz coś drogiego albo wymagającego zaufania. Przy remoncie łazienki, weselu czy tygodniowym pobycie klient chce zobaczyć zakres, ceny i dowody, zanim napisze.
Gdy zależy Ci na rezerwacjach bez prowizji. Obiekt noclegowy, który wysyła gości wyłącznie na portale rezerwacyjne, oddaje kilkanaście procent od każdego pobytu. Własna strona z rezerwacją odrabia się szybciej, niż wygląda to na kosztorysie - piszę o tym przy stronach dla hoteli i pensjonatów.
Gdy pracujesz z firmami. Zapytanie ofertowe od kontrahenta poprzedza wejście na stronę i sprawdzenie, czy firma wygląda na stabilną.
Gdy rekrutujesz. Kandydaci sprawdzają pracodawcę i sam profil rzadko wystarcza.
Minimum, które ma sens
Wizytówka Google z realnymi zdjęciami i aktualnymi godzinami. Jedna strona, która w pierwszym ekranie mówi, co robisz, gdzie i dla kogo. Widoczny cennik albo choćby widełki. Dowód w postaci zdjęć z realizacji i opinii. Kontakt dostępny bez przewijania.
Tyle wystarczy, żeby przestać tracić ludzi, którzy szukają Cię w Google, a znajdują tylko profil sprzed dwóch lat.
Jeśli zaczynasz od zera, zrób to w tej kolejności: wizytówka Google, prosta strona z ofertą i kontaktem, dopiero potem rozbudowa o podstrony usług i blog. Odwrotna kolejność kończy się zwykle rozbudowanym serwisem, o którym nikt nie wie.
Najlepszy układ to jedno plus drugie
Profil pełni rolę dystrybucji i rozmowy, strona rolę miejsca docelowego. Post prowadzi na konkretną podstronę, a nie do wiadomości prywatnej, w której obsłużysz pięć osób dziennie i tyle.
Jeśli zbierasz zapytania w jednym miejscu, po miesiącu widać, skąd naprawdę przychodzą klienci. To zwykle zmienia decyzje budżetowe mocniej niż jakikolwiek poradnik.
Zakres, który proponuję firmom zaczynającym od zera, opisałem przy stronach internetowych. Jeśli chcesz sprawdzić, czy w Twoim przypadku strona się opłaci, opisz sytuację w formularzu wyceny - odpowiem też wtedy, gdy uznam, że na razie wystarczy Ci wizytówka.