Pozycjonowanie lokalne różni się od walki o ogólnopolskie frazy. Konkurencja jest mniejsza, a najwięcej daje kilka rzeczy, które można zrobić raz i porządnie. Zacznę od tej, którą najczęściej widzę zaniedbaną.
Wizytówka Google przed stroną
Przy usługach lokalnych to wizytówka zbiera większość telefonów, bo wyświetla się nad zwykłymi wynikami i w mapach. Zanim zaczniesz pracować nad stroną, dopnij ją do końca.
- Wybierz właściwą kategorię główną, bo ona decyduje o tym, na co się pokazujesz
- Dodaj własne zdjęcia obiektu, ludzi i efektów pracy, a nie zdjęcia stockowe
- Uzupełnij godziny razem z dniami świątecznymi
- Opisz usługi osobno, zamiast wrzucać wszystko do jednego akapitu
- Publikuj krótkie posty, choćby raz na dwa tygodnie
Nazwa firmy, adres i telefon muszą być identyczne w wizytówce, na stronie i w katalogach. Rozjazd w tych danych to jeden z częstszych powodów słabej widoczności lokalnej.
Jedna usługa i jedno miasto na jedną podstronę
Strona z zakładką „Oferta", w której wymieniasz siedem usług, konkuruje sama ze sobą. Rozbij ją: osobna podstrona na każdą usługę, z własnym tytułem, opisem, cennikiem i zdjęciami.
Przy obsłudze kilku miejscowości działa ta sama zasada, ale z ważnym zastrzeżeniem. Podstrona pod miasto ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę masz o nim co napisać: realizacje z tego terenu, czas dojazdu, lokalne uwarunkowania. Dwadzieścia identycznych tekstów z podmienioną nazwą miasta to strata czasu i ryzyko, że żaden z nich nie zadziała.
Branże turystyczne mają tu własną specyfikę, bo gość szuka nie tylko noclegu, ale też atrakcji i pogody na weekend. Rozpisałem to osobno przy stronach dla hoteli i pensjonatów.
Pisz tak, jak ludzie pytają
Wpisz swoją usługę w Google i zjedź na dół strony wyników. Podpowiedzi i sekcja z pytaniami to gotowa lista tematów, bo pochodzi z realnych zapytań.
Największy ruch przy usługach lokalnych generują frazy z „ile kosztuje", „cennik", „opinie" i „w pobliżu". Strona, która wprost odpowiada na pytanie o cenę, wygrywa z taką, która każe dzwonić po wycenę.
Podanie widełek z wyjaśnieniem, od czego zależą, załatwia dwie rzeczy naraz. Trafiasz na zapytania cenowe i odsiewasz osoby z zupełnie innym budżetem, zanim zabiorą Ci godzinę na telefon.
Plan na pierwszy miesiąc
- Tydzień pierwszy: uzupełnienie i weryfikacja wizytówki Google
- Tydzień drugi: podpięcie Search Console, sprawdzenie indeksowania i szybkości na telefonie
- Tydzień trzeci: rozbicie oferty na osobne podstrony usług
- Tydzień czwarty: prośba o opinie do klientów z ostatnich miesięcy
Taka kolejność daje najszybciej widoczne efekty przy najmniejszym nakładzie. Rozbudowa o kolejne teksty i wzmianki ma sens dopiero wtedy, gdy te cztery rzeczy są zrobione.
Techniczne minimum
- Czas ładowania na telefonie w komórkowym internecie, nie na biurowym łączu
- Unikalny tytuł i opis dla każdej podstrony, z nazwą usługi i miejscowości
- Jeden nagłówek pierwszego poziomu na stronę i sensowna hierarchia niższych
- Czytelne adresy, na przykład z nazwą usługi zamiast ciągu cyfr
- Dane strukturalne LocalBusiness z adresem, godzinami i telefonem
- Mapa strony wysłana do Google Search Console
Search Console jest darmowa i to jedyne miejsce, w którym zobaczysz, na jakie frazy naprawdę się wyświetlasz. Podpięcie zajmuje kwadrans, a oszczędza miesiące zgadywania.
Opinie
Opinie wpływają na to, czy ktoś kliknie w Twoją wizytówkę, gdy w mapach widzi trzy firmy obok siebie. Zbieraj je systematycznie, najlepiej pytając zaraz po zakończonej usłudze i wysyłając bezpośredni link.
Odpowiadaj na wszystkie, także na te złe, spokojnie i konkretnie. Odpowiedź czyta następny klient, nie autor opinii.
Nie kupuj opinii. Poza ryzykiem zablokowania wizytówki, wyglądają na kupione i widzi to każdy, kto czyta więcej niż dwie.
Wzmianki i linki z okolicy
Lokalne portale informacyjne, izby gospodarcze, organizacje turystyczne, strony partnerów, sponsoring lokalnego klubu. Kilka takich wzmianek daje więcej niż setka linków z katalogów spamerskich.
Paczki linków sprzedawane hurtem to najprostszy sposób na zaszkodzenie sobie. Odkręcanie tego trwa dłużej niż zbudowanie widoczności od zera.
Ile to trwa i czego nie obiecam
Pierwsze ruchy widać zwykle po trzech do sześciu miesięcy regularnej pracy. Przy niszowych frazach lokalnych bywa szybciej, przy konkurencyjnych w większym mieście znacznie wolniej.
Nie obiecam Ci pierwszego miejsca, bo nikt spoza Google nie decyduje o wynikach. Mogę pokazać, co robię, dlaczego i po czym poznamy, że idzie w dobrą stronę.
Mierz efekty, nie pozycje
Pozycja to wskaźnik pośredni i zmienia się zależnie od lokalizacji szukającego. Patrz na liczbę telefonów z wizytówki, wyznaczonych tras dojazdu, wysłanych formularzy i wyświetleń w Search Console.
Jeśli po kwartale rosną wyświetlenia, a nie rosną kontakty, problem leży w treści strony, nie w widoczności. To zupełnie inna robota niż dokładanie kolejnych podstron.
Błędy, które widzę najczęściej
- Ukryta lista kilkudziesięciu miejscowości w stopce, bez żadnej treści za nią
- Numer telefonu wstawiony jako obrazek, więc nie da się w niego kliknąć na komórce
- Adres i godziny tylko w wizytówce, bez powtórzenia na stronie
- Podstrony usług skopiowane od konkurencji z podmienioną nazwą firmy
- Blog prowadzony przez dwa miesiące i porzucony, z datami sprzed trzech lat
Ostatni punkt zwykle szkodzi bardziej niż brak bloga. Strona z widocznymi śladami porzucenia obniża zaufanie u człowieka, który miał zadzwonić.
Zakres, który realizuję w ramach stałej współpracy, opisałem przy pozycjonowaniu. Jeśli chcesz zacząć od sprawdzenia, na czym stoisz, zamów audyt strony - dostaniesz listę poprawek ułożoną według tego, co da efekt najszybciej.